Maszyna jest gotowa. Ocena ryzyka według ANSI B11.0 ma kilkadziesiąt stron: zadania, zagrożenia, poziomy ryzyka, zastosowane środki ochronne, wyniki sprawdzeń i ryzyko resztkowe. Projekt przeszedł odbiory, dokumentacja wygląda poważnie, a klient w Stanach Zjednoczonych nie zgłasza uwag.
Wtedy pojawia się zamówienie z Unii Europejskiej.
Czy tę maszynę można oznakować CE?
Natychmiast rodzą się dwa pomysły. Pierwszy: odłożyć amerykańską ocenę i rozpocząć wszystko od początku według ISO 12100. Drugi: zmienić „ANSI” na „EN ISO” w nagłówku, dopisać kilka norm do deklaracji i uznać, że maszyna właśnie nabyła obywatelstwo europejskie.
Pierwszy pomysł marnuje wykonaną pracę. Drugi działa znakomicie do chwili, w której ktoś przeczyta dokumentację.
Zmiana nagłówka zajmuje minutę. Niestety Ctrl+H nadal nie jest procedurą oceny zgodności.
ANSI B11.0 i ISO 12100 nie reprezentują dwóch przeciwnych filozofii bezpieczeństwa. Obie normy wymagają określenia zakresu analizy, rozpoznania zadań i zagrożeń, oszacowania ryzyka, zastosowania środków jego redukcji oraz sprawdzenia wyniku. ANSI B11.0 szeroko opisuje dodatkowo odpowiedzialność dostawcy, integratora, użytkownika i podmiotów modyfikujących maszynę.
To znakomity materiał wejściowy.
Nie jest to jednak europejska ocena zgodności.
Amerykański producent nie musi więc ponownie odkrywać własnej maszyny. Musi sprawdzić, które informacje i dowody z oceny B11.0 można wykorzystać w procesie według ISO 12100, a następnie przyporządkować je do wymagań prawa UE.
Nie będziemy porównywać dwóch diagramów i liczyć różnic między prostokątami. Sprawdzimy coś praktyczniejszego: ile amerykańskiej pracy inżynierskiej da się zachować — i czego nadal brakuje, zanim na maszynie legalnie pojawi się CE.
1. Dobra ocena ryzyka nie daje jeszcze prawa do oznakowania CE
W tabeli pojawiło się „Low”.
W ocenie B11.0 to wynik. W Europie nie awansuje przez to do poziomu „CE” — takiej komórki w macierzy nie ma.
ANSI B11.0 może prowadzić do bardzo dobrej, szczegółowej analizy. Wymaga rozpoznania zadań i zagrożeń, wyboru systemu wyznaczania poziomu ryzyka, oceny ryzyka początkowego i resztkowego, zastosowania środków jego redukcji oraz sprawdzenia rezultatu. Obejmuje również etapy życia i odpowiedzialność podmiotów, które projektują, dostarczają, integrują, użytkują lub modyfikują maszynę.
Co więcej, w przedmowie ANSI B11.0 przedstawiono ISO 12100 jako dokument mieszczący się w szerszym zakresie normy amerykańskiej. Stwierdzono tam nawet, że spełnienie wymagań ANSI B11.0 prowadzi do spełnienia wymagań ISO 12100.
Diagram wygląda przekonująco.
Zanim jednak wydrukujemy mu paszport, warto zauważyć dwa szczegóły.
Po pierwsze, przedmowa sama informuje, że nie stanowi części wymagań normy. Po drugie, nawet pełne spełnienie ISO 12100 nie oznacza jeszcze spełnienia wszystkich obowiązków prawa UE.
ISO 12100 porządkuje proces oceny i redukcji ryzyka. Nie określa za producenta wszystkich właściwych aktów prawnych, nie wybiera procedury oceny zgodności i nie sporządza dokumentacji technicznej. Nie rozstrzyga również automatycznie, czy w procesie musi uczestniczyć jednostka notyfikowana.
Norma techniczna odpowiada na pytanie, jak systematycznie rozpoznać i ograniczyć ryzyko.
Prawo UE pyta dodatkowo: które wymagania dotyczą produktu, jak zostały spełnione i gdzie znajduje się dowód?
Nie pomoże również Statement of Conformity sporządzone według informacyjnego załącznika ANSI B11.0. Może stanowić wartościowy dokument dostawcy. Nie jest jednak deklaracją zgodności UE i nie potwierdza wykonania procedury wymaganej przez unijne prawodawstwo.
CE nie jest nagrodą za dobrze wykonaną ocenę ryzyka. Jest oświadczeniem producenta, że produkt spełnia wszystkie dotyczące go wymagania prawa UE.
Trzeba przy tym pamiętać o okresie przejściowym. Do maszyn wprowadzanych do obrotu przed 20 stycznia 2027 r. stosuje się dyrektywę maszynową. Od tej daty zasadniczo stosowane będzie rozporządzenie w sprawie maszyn. Rdzeń procesu pozostaje podobny: ocena ryzyka, określenie mających zastosowanie wymagań, dobór środków ochronnych, dokumentacja techniczna i właściwa procedura oceny zgodności.
Rozporządzenie pokazuje tę zależność wyjątkowo wyraźnie. Dokumentacja oceny ryzyka ma zawierać wykaz mających zastosowanie zasadniczych wymagań w zakresie ochrony zdrowia i bezpieczeństwa oraz opis środków zastosowanych w celu spełnienia każdego z nich.
Wróćmy do osłony ruchomej.
W amerykańskiej analizie zapisano, że operator może wejść do strefy niebezpiecznej podczas usuwania zakleszczenia. Zastosowano osłonę z ryglowaniem i funkcję bezpiecznego zatrzymania. Ryzyko resztkowe oceniono jako niskie.
Brzmi dobrze.
Czy osłona zapobiega sięganiu ponad nią, pod nią i przez znajdujące się w niej otwory? Czy urządzenie blokujące jest odpowiednie do warunków pracy? Czy można je pokonać zapasowym aktywatorem albo kawałkiem drutu, który — zupełnie przypadkiem — od miesięcy leży obok maszyny?
Czy rygiel pozostaje zamknięty do chwili ustania zagrożenia? Jaki poziom zapewnienia bezpieczeństwa musi osiągnąć funkcja sterowania? Czy zmierzono rzeczywisty czas zatrzymania, czy przyjęto, że maszyna zatrzymuje się „praktycznie od razu”?
„Praktycznie od razu” to bardzo popularna jednostka czasu.
Niestety nie występuje w żadnej normie.
Jedna pozycja w tabeli B11.0 rozdziela się więc na kilka wymagań prawnych, kilka zagadnień technicznych i kilka różnych dowodów. Rozwiązanie może pozostać dokładnie takie samo. Trzeba tylko wykazać, że spełnia wymagania stawiane maszynie przeznaczonej na rynek UE.
Dla każdego scenariusza należy odpowiedzieć na cztery pytania:
- Jakie zasadnicze wymaganie ma zastosowanie?
- Jakie rozwiązanie wdrożono?
- Na jakiej podstawie technicznej je zaprojektowano?
- Jaki dowód potwierdza jego skuteczność?
Jeżeli odpowiedzią na ostatnie pytanie jest wyłącznie zielone pole „Low”, nie mamy jeszcze dowodu zgodności.
Mamy dobrze sformatowaną nadzieję.
2. Co z ANSI B11.0 można rzeczywiście wykorzystać
Nie wyrzucaj oceny B11.0. Wyrzuć tylko założenie, że wszystkie jej wnioski przekraczają Atlantyk razem z maszyną.
Największą wartość mają informacje, które można ponownie sprawdzić: opis zastosowania, tryby pracy, osoby wykonujące zadania, scenariusze zagrożeń, zastosowane środki, obliczenia, pomiary i wyniki walidacji.
Zacznij od ograniczeń dotyczących maszyny.
Czy dokumentacja opisuje jej przeznaczenie? Przewidywanych użytkowników? Ograniczenia przestrzenne? Okres użytkowania? Czyszczenie, regulację, diagnostykę i usuwanie zakleszczeń? Czy uwzględniono możliwe do przewidzenia niewłaściwe użytkowanie?
„Operator use only” nie jest jeszcze pełnym opisem ograniczeń dotyczących użytkowania. Rysunek ustawienia maszyny również nie zastępuje analizy przestrzeni potrzebnej do obsługi, konserwacji i bezpiecznego dostępu.
Szczególnie użyteczna jest identyfikacja zadań. ANSI B11.0 mocno wiąże zagrożenie z konkretną czynnością i osobą: operator usuwa odpad, automatyk wykonuje diagnostykę przy włączonym zasilaniu, pracownik utrzymania ruchu wchodzi do wnętrza maszyny.
To znacznie więcej niż wpisanie do tabeli „zagrożenie mechaniczne”.
Trzeba jednak sprawdzić, czy analiza obejmuje całą maszynę i wszystkie fazy jej życia. Dokument może szczegółowo opisywać normalną produkcję, a jednocześnie milczeć o transporcie, montażu, uruchamianiu, przezbrajaniu albo wycofaniu z użytkowania.
Jedna pominięta faza życia potrafi ukryć więcej zagrożeń niż niedoskonała macierz ryzyka.
| Materiał z ANSI B11.0 | Jak można go wykorzystać | Co trzeba sprawdzić |
|---|---|---|
| Zakres oceny i zastosowanie | Określenie ograniczeń dotyczących maszyny | Czy objęto użytkowanie, przestrzeń, czas i przewidywalne niewłaściwe użytkowanie |
| Osoby i zadania | Identyfikacja sytuacji zagrożenia | Czy uwzględniono wszystkie tryby pracy i fazy życia |
| Zagrożenia | Materiał do identyfikacji zagrożeń według ISO 12100 | Czy opisano rzeczywiste scenariusze, a nie tylko ogólne kategorie |
| Ryzyko początkowe | Punkt wyjścia do oszacowania ryzyka | Jak przyjęto ciężkość szkody i prawdopodobieństwo jej wystąpienia |
| Środki redukcji ryzyka | Materiał do zastosowania metody trzech kroków | Czy zachowano właściwą kolejność środków |
| Ryzyko resztkowe | Ocena wyniku i podstawa informacji dla użytkownika | Czy nie zastąpiono możliwego rozwiązania technicznego procedurą lub szkoleniem |
| Testy i walidacja | Dowody skuteczności | Czy sprawdzono fizyczne zachowanie maszyny, a nie tylko stan sygnałów |
ANSI B11.0 wymaga wybrania i konsekwentnego stosowania systemu wyznaczania poziomu ryzyka. Nie narzuca jednak jednej obowiązkowej macierzy, określonej liczby punktów ani zestawu kolorów.
Sam wynik można więc zachować, ale trzeba umieć odtworzyć założenia.
Jeżeli prawdopodobieństwo zmalało dlatego, że „operator powinien zachować ostrożność”, macierz nie policzyła ryzyka. Policzyła pobożne życzenie.
Uważnie trzeba również potraktować podział odpowiedzialności. B11.0 kieruje wymagania zarówno do dostawców, jak i użytkowników maszyny. Jej hierarchia obejmuje rozwiązania konstrukcyjne, techniczne środki ochronne, ostrzeżenia, procedury, szkolenia, nadzór, kontrolę niebezpiecznej energii i środki ochrony indywidualnej.
ISO 12100 wymaga od projektanta zastosowania metody trzech kroków: najpierw rozwiązań bezpiecznych samych w sobie, następnie technicznych środków ochronnych, a dopiero później informacji dla użytkownika.
Nie są to układy sprzeczne. Problem powstaje, gdy działanie pozostające po stronie użytkownika zostaje przedstawione jako zamiennik rozwiązania, które powinien wcześniej zastosować producent.
Najtańszy środek redukcji ryzyka na papierze nazywa się responsibility: user.
Na maszynie potrafi być najdroższy.
Najgroźniejszą rubryką w amerykańskiej ocenie nie musi być „High”. Może nią być niepozorne „responsibility: user”, wpisane tam, gdzie ryzyko powinien wcześniej ograniczyć konstruktor.
Z B11.0 warto więc przejąć wszystkie rzetelnie zebrane informacje.
Wnioski trzeba sprawdzić ponownie.
3. Normę można zastosować częściowo. Maszyny nie można uznać za częściowo zgodną
Lista norm nie jest pancerzem dla deklaracji.
EN ISO 13849-1 nie poprawi jednokanałowego obwodu tylko dlatego, że wpisano ją pod podpisem. EN ISO 14119 nie utrudni obchodzenia urządzenia blokującego. EN ISO 14120 nie zwiększy wytrzymałości osłony, a EN ISO 13855 nie odsunie kurtyny od zagrożenia.
Maszyna zazwyczaj nawet nie wie, jakie normy zadeklarowano.
Rozporządzenie w sprawie maszyn pozwala zastosować normę zharmonizowaną częściowo. Jeżeli producent wykorzystał tylko określone postanowienia, powinien wskazać zastosowane części oraz opisać inne rozwiązania techniczne użyte do spełnienia pozostałych wymagań.
To nie jest przyznanie się do porażki. To precyzyjne określenie zakresu oświadczenia.
Producent może wykorzystać z normy metodę obliczeniową, wymaganie dotyczące konkretnego środka ochronnego albo procedurę sprawdzenia, a w pozostałym zakresie zastosować inne rozwiązanie. Musi jedynie wykazać, że wszystkie mające zastosowanie wymagania zasadnicze zostały spełnione.
Można zastosować fragment normy. Nie można zadeklarować, że maszyna jest zgodna z co drugim wymaganiem zasadniczym.
Domniemanie zgodności ma zakres, nie aurę. Nie promieniuje z jednego zastosowanego punktu na pozostałe rozdziały normy ani na zagrożenia, których norma nie obejmuje.
A co z ANSI B11.0?
Może stanowić wartościową specyfikację techniczną i źródło dowodów inżynierskich. Nie jest jednak europejską normą zharmonizowaną, której odniesienie opublikowano w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej. Samo powołanie się na B11.0 nie daje więc domniemania zgodności z wymaganiami prawa maszynowego UE.
Nie zakazuje to stosowania rozwiązań amerykańskich. Producent ma swobodę wyboru środków technicznych, ale wraz ze swobodą otrzymuje obowiązek wykazania ich skuteczności.
Swoboda projektowania nie jest swobodą od dowodów.
Wróćmy do osłony z ryglowaniem. W deklaracji wpisano EN ISO 14120, EN ISO 14119 i EN ISO 13849-1.
Czy konstrukcja osłony została rzeczywiście oceniona? Czy uwzględniono możliwość obejścia blokady? Czy zdefiniowano funkcję bezpieczeństwa, określono wymagany PLr i zwalidowano cały tor?
Jeżeli nie, trzy numery norm opisują przede wszystkim ambicje autora deklaracji.
Rozporządzenie wymaga wskazania zastosowanych norm lub ich części, innych specyfikacji technicznych oraz wyników obliczeń, prób, kontroli i badań. Również deklaracja zgodności UE ma określać zastosowane części normy, jeżeli nie wykorzystano jej w całości.
Deklarując całą normę, producent nie poszerza automatycznie domniemania zgodności. Poszerza własne oświadczenie — a więc również katalog pytań, na które musi umieć odpowiedzieć.
Uczciwe wskazanie częściowego zastosowania normy nie osłabia dokumentacji. Pokazuje, że producent wie, które postanowienia wykorzystał i czym uzupełnił pozostałą część procesu.
Nie trzeba deklarować całej biblioteki.
Trzeba spełnić wszystkie wymagania dotyczące konkretnej maszyny.
4. B11.0 dostrzega cyberbezpieczeństwo i EMC. Unia pyta o podstawę prawną
Maszyna ma sterownik bezpieczeństwa, panel operatorski, komputer przemysłowy i modem do zdalnego serwisu. Producent może zmieniać parametry programu bez przyjazdu do zakładu.
W ocenie ryzyka pojawia się punkt „cybersecurity”.
Status: considered.
Brzmi uspokajająco. Prawie tak dobrze jak hasło do konta serwisowego zapisane markerem na drzwiach szafy.
ANSI B11.0 nie ignoruje cyberbezpieczeństwa. Umieszcza je wśród zagadnień związanych z systemami sterowania. Odnosi się również do sterowania zdalnego i teleoperacji. W jej zakresie znajdują się także EMC oraz zagrożenia związane z określonymi atmosferami i warunkami pracy.
Obecność tematu w normie nie przesądza jednak, że wykonano ocenę wymaganą przez właściwy akt prawa UE.
Czy zdalny użytkownik może zmienić parametr funkcji bezpieczeństwa? Przełączyć tryb pracy? Skasować błąd? Zezwolić na ponowne uruchomienie? Wgrać nową wersję programu? Czy po aktualizacji nadal wiadomo, która wersja została zwalidowana?
„Mamy VPN” nie jest odpowiedzią na te pytania.
VPN jest tylko tunelem. Jeżeli na jego końcu konto serwisowe może zmienić parametr funkcji bezpieczeństwa, zbudowano bardzo bezpieczny tunel do niebezpiecznej decyzji.
Rozporządzenie w sprawie maszyn zawiera wymagania dotyczące ochrony przed ingerencją oraz odporności systemów sterowania na wpływy mogące prowadzić do sytuacji niebezpiecznej. Cyberbezpieczeństwo przestaje być wyłącznie problemem działu IT, gdy ingerencja w sprzęt, oprogramowanie lub komunikację może zmienić bezpieczne zachowanie maszyny.
Nie wystarczy więc dodać scenariusza „hacker changes PLC settings”. Trzeba określić możliwy skutek, ograniczyć ryzyko i przedstawić dowody.
Kto może uzyskać dostęp? Do jakich funkcji? Jak nadawane i odbierane są uprawnienia? Czy ingerencja zostanie wykryta? Czy zachowana jest historia zmian? Co dzieje się po utracie komunikacji? Jak zabezpieczono integralność oprogramowania i parametrów związanych z bezpieczeństwem?
Podobnie jest z kompatybilnością elektromagnetyczną.
Jeżeli do maszyny ma zastosowanie dyrektywa EMC, producent musi ocenić ją względem wymagań dotyczących emisji i odporności na zaburzenia. Trzeba ustalić reprezentatywne konfiguracje, zastosowane przewody, filtry, ekrany, sposoby uziemienia oraz warunki instalacji.
Pięć urządzeń z oznakowaniem CE zamontowanych w jednej szafie nie tworzy automatycznie szafy zgodnej z dyrektywą EMC.
Kompatybilność elektromagnetyczna ma brzydki zwyczaj zależeć od fizyki całego układu, a nie od liczby deklaracji komponentów.
Jeszcze wyraźniej widać to przy ATEX.
Jeżeli maszyna jest przeznaczona do pracy w atmosferze potencjalnie wybuchowej, trzeba ustalić, czy podlega wymaganiom dotyczącym urządzeń i systemów ochronnych przeznaczonych do takiego środowiska. Potrzebne są informacje o przewidywanej strefie, rodzaju atmosfery, kategorii urządzenia oraz możliwych źródłach zapłonu.
Klasyfikacja strefy należy zasadniczo do użytkownika instalacji. Producent nie może jednak projektować maszyny w próżni. Musi znać warunki, w których urządzenie ma bezpiecznie pracować.
„Pyłu jest niewiele” nie jest kategorią urządzenia.
A „klient twierdzi, że raczej nie ma strefy” nie jest uzgodnieniem warunków przeznaczenia.
Ta sama maszyna może podlegać wymaganiom dotyczącym maszyn, kompatybilności elektromagnetycznej, ATEX oraz innych właściwych aktów prawa UE. W przypadku produktów połączonych z siecią trzeba również sprawdzić szersze wymagania dotyczące produktów z elementami cyfrowymi.
Właściwe akty prawne można ująć w jednej deklaracji zgodności UE.
Nie można jednak wykonać jednej ogólnej analizy i uznać, że załatwiła wszystkie.
Jedna deklaracja może potwierdzać zgodność z kilkoma aktami prawa UE. Nie oznacza to jednej podstawy prawnej, jednego zestawu wymagań ani jednego worka z dowodami.
ANSI B11.0 może pomóc znaleźć problem. ISO 12100 może uporządkować proces jego redukcji.
Dopiero analiza właściwych przepisów pokaże jednak, co dokładnie producent musi wykazać.
5. Jak wykorzystać ocenę B11.0 bez wykonywania wszystkiego od nowa
Najłatwiejszy plan wygląda tak:
utworzyć folder „CE”, skopiować ocenę ANSI B11.0, zmienić tytuł na „Risk Assessment according to ISO 12100” i przetłumaczyć kilka nagłówków.
Po godzinie mamy europejską dokumentację.
Po dwóch godzinach nawet deklarację.
Po pierwszym poważnym pytaniu klienta nie mamy już niczego.
Zmiana nazwy dokumentu nie zmienia jego zakresu, metody ani podstawy prawnej. Hazard przetłumaczony na „zagrożenie” nie staje się automatycznie zagrożeniem ocenionym zgodnie z wymaganiami UE.
Nie trzeba jednak zaczynać od pustej kartki.
Nie konwertujesz amerykańskiej deklaracji na europejską. Przekształcasz istniejącą pracę inżynierską w dowody zgodności z prawem UE.
Krok 1. Zweryfikuj materiał i uzupełnij zakres ISO 12100
Zachowaj opis maszyny, zadania, zagrożenia, zastosowane środki, założenia, obliczenia oraz wyniki sprawdzeń. Następnie sprawdź, czy analiza obejmuje wszystkie ograniczenia dotyczące maszyny, fazy jej życia, tryby pracy i przewidywalne ingerencje.
Nie przepisuj wyników bez założeń, na których zostały oparte.
Macierz bez jawnych założeń jest kolorowanką dla dorosłych, nie dowodem technicznym.
Krok 2. Połącz wymaganie, rozwiązanie i dowód
Dla każdego scenariusza zagrożenia przyporządkuj:
- mające zastosowanie wymaganie prawne;
- wdrożony środek;
- normę lub inną podstawę techniczną;
- rysunek, obliczenie, pomiar, próbę albo wynik walidacji;
- zidentyfikowaną lukę i osobę odpowiedzialną za jej zamknięcie.
Najprostsza tabela może wyglądać tak:
| Wymaganie UE | Scenariusz z B11.0 | Zastosowany środek | Podstawa techniczna | Dowód | Luka |
|---|---|---|---|---|---|
| Ochrona przed elementami ruchomymi | Dostęp podczas usuwania zakleszczenia | Osłona z ryglowaniem | Normy dotyczące osłon, blokad i funkcji bezpieczeństwa | Rysunki, obliczenia, walidacja | Brak pomiaru czasu zatrzymania |
| Bezpieczeństwo układu sterowania | Otwarcie osłony podczas ruchu | Funkcja bezpiecznego zatrzymania | Właściwa norma bezpieczeństwa funkcjonalnego | Specyfikacja funkcji i wyniki walidacji | Nieokreślony PLr |
Ostatnia kolumna nie służy do wpisania „OK” pięć minut przed wysłaniem dokumentacji. Ma pokazać problem, zanim zrobi to klient, jednostka notyfikowana albo organ nadzoru rynku.
Krok 3. Sprawdź normy i pozostałe akty prawa UE
Dobieraj normy do zagrożenia i rozwiązania, nie do numerów występujących w deklaracji podobnej maszyny.
Sprawdź zakres każdej normy, jej status harmonizacji, zastosowane postanowienia oraz dowody wymagane dla konkretnego rozwiązania. Następnie przeanalizuj inne akty prawne właściwe dla maszyny, w tym EMC, ATEX i wymagania cyberbezpieczeństwa, jeżeli mają zastosowanie.
To etap analizy luk, nie konkurs pewności siebie.
Jeżeli dokument B11.0 nie obejmuje wymaganego zagadnienia, wpisz brak. Jeżeli obejmuje je częściowo, zachowaj wartościowy materiał i uzupełnij resztę. Jeżeli rozwiązanie techniczne nie spełnia wymagań, trzeba zmienić maszynę, a nie opis.
Krok 4. Zamknij luki i dopiero wtedy podpisz deklarację
Brakujący pomiar trzeba wykonać. Niepełną walidację dokończyć. Osłonę, którą można obejść, przeprojektować. Niejasne przeznaczenie uzgodnić z klientem.
Termin wysyłki nie jest środkiem redukcji ryzyka.
Jeżeli maszyna ma wyjechać jutro, fizyka może zostać poinformowana. Nie ma jednak obowiązku dostosować do tego czasu zatrzymania.
Dopiero po zamknięciu luk można dobrać właściwą procedurę oceny zgodności, skompletować dokumentację techniczną i sporządzić deklarację zgodności UE.
To właśnie wtedy amerykańska ocena zaczyna naprawdę oszczędzać czas. Nie dlatego, że zastępuje proces europejski.
Dlatego, że nie trzeba po raz drugi odkrywać tej samej maszyny.
Nie wyrzucaj B11.0. Nie próbuj też oznaczać nią CE
Po przekroczeniu Atlantyku nie zmienia się czas zatrzymania maszyny. Osłona nie traci wytrzymałości, a dobrze wykonana analiza zagrożeń nie staje się bezwartościowa.
Zmienia się system, w którym producent musi wykazać zgodność.
Ocena według ANSI B11.0 może dostarczyć większości potrzebnych informacji: zadań, zagrożeń, środków ochronnych, obliczeń i wyników walidacji. Nie daje jednak automatycznej odpowiedzi na pytanie, czy spełniono wszystkie wymagania prawa UE.
Nie trzeba więc wykonywać całej pracy ponownie. Trzeba sprawdzić jej zakres, przyporządkować dowody do właściwych wymagań i uzupełnić luki.
ANSI B11.0 może oszczędzić miesiące pracy.
Nie może oszczędzić producentowi odpowiedzialności.
Dopiero odpowiedź na każde niewygodne pytanie oddziela wykorzystanie istniejącej pracy inżynierskiej od podmiany numerów norm.
A CE od naklejki.